piątek, 11 grudnia 2015

Historia mojej paznokciomanii



   Już jako mała dziewczynka prosiłam mamę by malowała mi paznokcie, ale oczywiście tylko na różowo :) Obecnie w mojej kolekcji wciąż można znaleźć róże , jednak nie ograniczam się tylko do nich:)

   Zanim na dobre wkręciłam się ''paznokciowy"  świat, w mojej kolekcji znajdowały się tylko zwykłe lakiery, na chwilę obecną nie mam żadnego. Teraz króluje HYBRYDA. Chwała człowiekowi, który je wynalazł! Jakże ułatwił nam kobietom życie! :)

   Pamiętam jak dzisiaj męczarnie i katusze przy malowaniu paznokci (oczywiście wtedy to było coś normalnego, codziennego, ba! nawet sprawiało przyjemność), porównując malowanie zwykłymi lakierami do tych hybrydowych.


  Maluje paznokcie.
  Czekam aż przeschną.
  Macham, dmucham.
  Już wydaje mi się, że są suche.
  Nakładam kolejną warstwę.
  O nie! Zwija się i roluje!
  Zmywam i maluje od nowa.
  Kolejna próba.
  Pierwsza warstwa.
  Czekam zdecydowanie dłużej niż poprzednio.
  Druga warstwa.
  Czekam. Dmucham. Chucham.
  Ok, chyba już wyschły.
  Idę do łazienki, tyle czasu rozbiłam te pazokcie, bardzo się chce.
  ....z łazienki dobiega krzyk: o nie?! znowu...?

  Odpryskiwanie lakieru, czasami jeszcze tego samego dnia. Dłuższa kąpiel kończyła się tym, że odmoczony lakier odchodził całymi płatami. Zaznaczę, że lakiery były z różnych pólek cenowych, od tych tańszych do tych droższych. Nie wiem, może taki urok mojej płytki?
Oczywiście nie zawsze było tak źle, ale z tym mi się kojarzą tamte czasy. Zdecydowanie wolę te obecne. Lakiery hybrydowe. Tak, to jest to co pokochałam. Choć nie od razu....

  Panował hybrydowy szał, ale ciągle przechodził gdzieś obok mnie. Dopóki nie spotkałam koleżanki z pięknymi, długimi paznokciami, takimi do pozazdroszczenia :) Podczas naszego spotkania namówiła mnie żebym spróbowała. Pomyślałam, czemu nie? Warto zainwestować. Opowiedziała jak się robi, gdzie kupić. Kupiłam cały podstawowy zestaw. Pooglądałam filmiki na youtube, poczytałam blogi, jak robić hybrydę. I zaczęłam eksperymentować.

  Pierwsza próba.
  Nieudana.
  Jeszcze tego samego dnia cała hybryda odeszła.
  Druga próba.
  Jest lepiej. Trzymały się 3 dni.
  Kolejne próby.
  Jest coraz lepiej.
  W końcu odniosłam sukces. Mój sukces. Dla mnie to był sukces.
  Paznokcie trzymały się tydzień.
  Metodą prób i błędów doszłam do tego jak najlepiej mi się robi.

  Dzięki hybrydzie moje paznokcie w końcu wyglądają ładnie, są zadbane, długie. Robienie ich sprawia mi ogromną przyjemność. Choć trzeba na to poświęcić sporo czasu to uważam, że warto. Ogromny komfort. Lakiery hybrydowe trzymają się 3 tygodnie, a nawet dłużej. Im dłużej je nosimy tym wyglądają mniej estetycznie, ze względu na odrost. Myślę, że można je spokojnie nosić 2 tygodnie by wyglądały estetycznie i ładnie. Nie musimy się martwić, że lakier na drugi dzień odejdzie, możemy poświęcić czas, który kiedyś poświęcałyśmy na malowanie paznokci na wiele innych rzeczy. Mamy go po protu więcej.

  Polecam każdej kobiecie, która jeszcze nie miała okazji spróbować, tej metody robienia paznokci. Ja je uwielbiam. Lakiery hybrydowe to jest to ! ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz