MOODMATCHER LUXE
FRAN WILSON
Może powinnam zacząć od tego skąd pojawiła się w mojej kosmetyczce...od cioci z Ameryki ;) Dosłownie. Często mamy okazję się widzieć, i zawsze dostaję jakiś upominek. Dwa lata temu podarowała mi właśnie pomadkę MOODMATCHER LUXE . Od razu ją pokochałam.
Pomadkę dostałam w czarnym opakowaniu, na którym było pełno informacji. Jakie było moje zdziwienie gdy po otwarciu pudełeczka, okazało się, że szminka jest w niebieskim kolorze. Druga jest nieco "normalniejsza", jak widać na zdjęciu niżej - różowa.
Twórcą owych pomadek jest Fran Wilson, pochodzi ze świata makeup artist. Cudowne pomadki współgrają z naszym ph. Po nałożeniu na usta utleniają się. Jak twierdzi ich twórca dopasowują się do naszego nastroju. Potraktowałabym to z lekkim przymrużeniem oka. Powiedziałabym raczej, że dopasowują się do ciepłoty naszego ciała. Są naprawdę super, taki szacher macher bajer:)
I tak np. niebieska pomadka zmienia kolor na fioletowy ciemny róż, jest ona bardziej matowa. Natomiast druga, na ustach jest nieco ciemniejsza niż w tubce i jest z delikatnym błyskiem. Mogę powiedzieć nawet, że nawilżają.
Na zdjęciu pomadki kilka chwil po pomalowaniu.
Cóż, ale przejdźmy do najważniejszego. Trwałość. Jest naprawdę zaskakująca, są one bardzo napigmentowane. Fran obiecuje 12 godzinną trwałość, a ja obiecuje i przysięgam, że jest to znacznie dłużej! Usta pomalowane o 9 rano zmywam dopiero na noc, muszę użyć płynu do demakijażu, tak mocno wgryzają się w wargi. Gdyby pominąć ten krok rano byśmy wstały z częścią gotowego makijażu:)
Po porównaniu oby pomadek, niebieska była zdecydowanie trwalsza niż różowa.
Cena to ok. 8 $. Nie wiem czy można ją dostać u nas gdzieś stacjonarnie. Jednak warto jej poszukać, czy zamówić z zagranicznej strony. Za taką jakość i trwałość cena nie jest wygórowana.
Moim zdaniem jest to jedna z najtrwalszych pomadek, a na pewno najtrwalsza jaką kiedykolwiek używałam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz