Blog urodowo-lifestylowy Możecie tu znaleźć wiele ciekawych produktów i inspiracji. Mam nadzieję, że po opuszczeniu mojego bloga będziecie bogatsze w nowe wiadomości.
sobota, 9 stycznia 2016
ĆWICZENIA- TYDZIEŃ 1 // PODSUMOWANIE
Podjęłam wyzwanie, będę ćwiczyła i schudnę! Mocno wierzę, że tym razem uda mi się nad sobą popracować. Wyrobić w sobie silną wolę, zacząć żyć zdrowo! Może uda mi się też namówić męża żeby się do mnie dołączył:) We dwoje zawsze raźniej. Postanowiłam ćwiczyć codziennie, jeżeli będę miała tylko taką możliwość z wyjątkiem niedziel. To będzie dzień dla mnie, dzień odpoczynku.
DZIEŃ PIERWSZY
Pierwszy dzień wypadł akurat w poniedziałek. Pomyślałam sobie "od jutra (wtorku) zacznę ćwiczyć". Zaczęłam planować jakie ćwiczenia. Zdecydowałam się na Ewę Chodakowską i jej "skalpel". Weszłam na jej funpage na facebooku i od razu pojawił się wpis "JAK ZACZĄĆ?" Pomyślałam, że napisała go specjalnie dla mnie. Przeczytałam go ze dwa razy i tak natchnął mnie do działania, że od razu ruszyłam tyłek z miejsca i wzięłam się za robotę ! :)
Byłam tak podekscytowana tym wszystkim, że od razu pierwszego dnia zrobiłam z Ewą cały skalpel:) Nie wierzyłam, że się uda, ale jednak! Może nie było to tak samo idealne wykonanie jak u niej, ale starałam się jak mogłam i ile miałam siły. Pierwszego dnia miałam taki power w sobie, że chciałam więcej i więcej, ale zdrowy rozsądek podpowiadał żeby się troszkę uspokoić, że jeszcze nie raz przyjdzie chwila zwątpienia i chęć rezygnacji, zresztą kolejny trening już jutro!:)
DZIEŃ DRUGI
Na drugi dzień odczuwałam wczorajszy trening:) choć zaraz po nie byłam tak zmęczona. Najbardziej pośladki i nogi, to chyba dobrze świadczy :) Oczywiście kolejny trening z Ewą zaliczony! I było zdecydowanie ciężej....pośladki i mięśnie brzucha tak mnie paliły, że niektórych serii nie dałam rady dokończyć. Starałam się jak mogłam, a idąc pod prysznic nogi uginały się nie wiadomo kiedy :) Dała mi wycisk.
DZIEŃ TRZECI
Środa była jeszcze cięższa;/ Zakwasy niesamowite! Nawet jak siedziałam to mięśnie na tyłku bolały!:) A podczas ćwiczeń najbardziej cierpiałam przy brzuchu. Myślałam, że umrę, paliło okropnie! Zaciśnięte zęby pomogły i trening zakończył się sukcesem!
DZIEŃ CZWARTY
Dzisiaj ćwiczyło się już nieco lżej. Nie czuje żadnych zakwasów. Jedyne z czym mam problem to ćwiczenia końcowe na brzuch. Pali jak diabli :) Pewnie przez to, że w trakcie wszystkich ćwiczeń trzeba go napinać. Damy radę !
I na tym koniec, niestety ze względu na wyjazd nie miałam jak ćwiczyć. Brak warunków. Za to spędziłam dzisiaj ponad godzinę na rolkach:) I to musi mi wystarczyć do poniedziałku, gdyż tak jak zapowiedziałam wcześniej niedziele są dniem wolnym.
Jestem z siebie bardzo dumna i dalej mam ochotę walczyć :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz