środa, 27 stycznia 2016

ĆWICZENIA- TYDZIEŃ 3 // PODSUMOWANIE

Ponownie przychodzę do was z podsumowaniem minionego tygodnia.


Tydzień nie zaczął się tak jakbym chciała, ale miałam tego świadomość, że tak może być. Różne momenty są w życiu człowieka i nie zawsze wychodzi nam tak jak sobie coś zaplanujemy. W niedzielę poszłam za to z mężem pobiegać, gdyż nie byłam wstanie ćwiczyć ani w pon ani we wtorek. Taka mała rekompensata :)
Moim wrogiem są słodycze. Tak bardzo się staram im oprzeć, a one co? Prawie że same wskakują mi do buzi...:) W dzień który ćwiczę udaje mi się ich nie jeść,a jak już mam jakąś przerwę niestety podjadam. Może nadejdzie taki dzień, że mi zbrzydną ? ;)

Ok. Koniec biadolenia. Lecimy z podsumowaniem:)

DZIEŃ PIERWSZY I DRUGI
Nic. Nix. Zero. Brak ćwiczeń. Brakjakiegokolwiekruchu. Króciutki spacer do sklepu, ale to się nieliczy.

DZIEŃ TRZECI
Nie chciało mi się, najzwyczajniej w świecie mi się nie chciało, ale nie ma opierdzielania się! Trening uważam za zaliczony, choć nie był wykonany ani perfekcyjnie ani nawet dobrze. Ostatni raz ćwiczyłam w zeszłą sobotę i dzisiaj brakowało mi sił. Myślę, że to zbyt długa przerwa. Oczywiście skalpel. Piszę jeszcze zgrzana i z trzęsącymi się rękami. Będę walczyła dalej....

DZIEŃ CZWARTY I PIĄTY 
Ćwiczenia wykonane. Ja zadowolona i widzę, że coraz lżej przychodzi mi zrobienie całego treningu.

DZIEŃ SZÓSTY
Trening nie zaliczony. Tydzień skończony. Ja nie zadowolona.

To już 3 tygodnie od kiedy ćwiczę. Plan mój zakładał, ćwiczenia minimum 5 razy w tygodniu, ale nie udawało się. Jednak cieszę się, że podjęłam walkę o "lepsza ja- piękniejsza ja". Efektów spektakularnych nie widać, ze względu, że jest po prostu za wcześnie i że mimo ćwiczeń nie potrafię zastosować żadnej diety. Nie potrafię zrezygnować ze słodyczy i cukru. Jednak staram się jak mogę. I może w końcu mi się uda:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz